Co mierzy uporządkowanie
Uporządkowanie w Wielkiej Piątce liczy, ile zewnętrznego ładu człowiek utrzymuje wokół siebie i ile go potrzebuje, żeby czuć się u siebie. Stwierdzenia pytają o schludność, o stały rytm dnia i o to, czy rzeczy wracają na swoje miejsca, czy zostają tam, gdzie akurat wypadły z ręki. Nie pada tu pytanie, czy jesteś wydajny, bo wydajność opisują inne podskale tej samej domeny. Pada pytanie o adres twojego porządku: czy mieszka w pokoju, w kalendarzu i na opisanych półkach, czy wyłącznie w twojej pamięci.
Podskala należy do sumienności, domeny planowania i dowożenia spraw do końca, a odczepia się od niej łatwiej niż którakolwiek inna poza jedną. Kiedy porównać ją z tym, co z domeny zostaje po jej wyjęciu, wychodzi 0,54, podczas gdy samodyscyplina dochodzi w tym samym rachunku do 0,74. Schludność idzie więc obok sumienności, ale nie stanowi jej rdzenia. Stąd praktyczny wniosek: zawalone biurko mówi o siedzącym przy nim człowieku zaskakująco mało, a wzorowo poukładany warsztat niczego nie obiecuje o terminach.
Na 135 947 profilach średnia wynosi tu 33 punkty na 50, a szerzej od tej skali rozsuwa ludzi tylko pięć podskal z trzydziestu. Połowa mężczyzn mieści się między 27 a 38 punktami, połowa kobiet między 28 a 40, więc rozstęp sięga w każdej grupie kilkunastu punktów. Ta szerokość jest tu właściwym odkryciem: na porządku nie ma gęstego środka, w którym dałoby się zniknąć, i dlatego pojedynczy wynik z tej skali niesie zwykle więcej informacji niż wynik z sąsiednich.
W literaturze badawczej ta sama skala chodzi zwykle pod krótszym hasłem porządek, a prace pokrewne opisują ten teren słowami organizacja albo schludność. Pozycje bierzemy z otwartej puli IPIP opublikowanej przez Johnsona, nie z kwestionariusza komercyjnego.